• Następnego dnia wstaliśmy skoro świt, pożyczyliśmy autko i ruszyliśmy na Objazd Wyspy Nr 2.

    Właściwie większość widzieliśmy już podczas pierwszej wycieczki, dlatego tym razem postanowiliśmy skupić się na szlakach pieszych, a jakby się nadarzyła taka okazja to zahaczyć również o miejsca, które ominęliśmy poprzednio. Chcieliśmy też przejazdem wstąpić do San Sebastian, żeby kupić sobie bilet na Prom.. na La Palmę tym razem ;)

    W moim cudownym przewodniku wypatrzyłam dwie ciekawe trasy. Pierwsza z nich to położone blisko nas, akurat na drodze do San Sebastian - Las Creces.

    Wyjechaliśmy wcześnie, więc wszędzie wokoło panowała cisza i spokój. Do tego słońce jeszcze nie prażyło zbyt mocno, a napewno nie robiło tego na naszej drodze, której większość przebyliśmy jadąc w chmurach.
    Zaparkowaliśmy na parkingu i weszliśmy na nasz Szlak.

    Las Creces - to jeden z najstarszych lasów na wyspie. I wchodząc do niego naprawdę się to czuje.
    Ogólnie atmosfera tego miejsca była niesamowita. Las pogrążony w półmroku, spływająca wszędzie mgła (tzn. chmury), wąska ścieżka, a wzdłuż niej wysokie, strasznie stare drzewa. Całe omurszałe, pokryte mchem, z gałęzi zwiesząją się długie liany i ogromne pajęczyny. Do tego pada z drzew!
    Więc idziesz sobie tą wąską ścieżką, wszędzie jest pusto i cicho, i ciemnawo. I czujesz się jak typowa bohater/ka horroru :)
    Super, naprawdę super!

    W ten sposób doszliśmy do polanki z drewnianymi stołami i grilami. Niestety w tej chwili są już nie używane, bowiem grilowanie tu zostało zabronione. A szkoda - bo miejsce przepiękne.

    Mieliśmy do wyboru: albo iść dalej jedną z kilku ścieżek, albo zawrócić. Zdecydowaliśmy się na to drugie, gdyż zależało nam by kupić ten bilet, a nie chcieliśmy żeby nam kasy pozamykali. Pospieszyliśmy zatem do samochodu.

    Jechaliśmy po bilety oczywiście na czuja, bo nigdzie nie było napisane w jakich godzinach otwarty jest punkt sprzedaży. I niestety nie trafiliśmy :) Nie zmartwiliśmy się tym zbytnio, bo przecież, jak stwierdziliśmy, “wszyscy na raz nie będą chcieli płynąć tym promem co my”. Po prostu pomyśleliśmy, że kupimy sobie bilet przed samą podróżą. A jak go nie dostaniemy - to już wtedy będziemy myśleć co dalej ;)

    I z tą myślą zawróciliśmy i podążyliśmy do szlaku Nr 2, czyli do lasów El Cedro.



    Tags: , , , , , ,

  • Jak już wspominałam wcześniej, nasze pierwsze noclegowe miejsce wynajęliśmy tylko na dni cztery, zmuszeni byliśmy wobec tego poszukać kolejnego.

    Jak zwykle więc na ostatnią chwilę, czyli w przeddzień wyprowadzki, zaczęliśmy zastanawiać się nad Nowym Lokum. Niekiedy udawało nam się znajdować nocleg poprzez Informacje Turystyczną. Niestety w tutejszej dysponowali jedynie katalogiem miejsc noclegowych.

    Postanowiliśmy, jak i za pierwszym razem, porozpytywać się to tu, to tam. Oczywiście na pierwszy rzut poszła nasza najbliższa okolica.

    Na poszukiwania ruszyliśmy praktycznie bezstresowo. Wszakże zawsze pozostawała nam Casa Maria ;)

    Początki nie były łatwe. Miejca na ful pozajmowane - w końcu Fiesta i wszyscy się zjeżdżają. Ale niczym nie zrażeni, powolutku szukaliśmy dalej. Przy okazji wstępowaliśmy do sklepików itp.

    No i poszłam ja tylko zanieść nasze zakupy do starego domku, wracam do mężusia, a on mi oznajmia, że oto Już pokoik znalazł. Szok! No zostawić go na pięć minut samego ;)

    Obejrzeliśmy, fajny nawet był, taki w starodawnym stylu, klimatyczny. Nie marudząc dalej zarezerwowaliśmy go sobie do końca naszego pobytu, czyli na kolejne dni cztery.

    Co do poprzedniego, to był okropny. I ciągle w nim śmierdziało kanalizacją, więc jak wychodziliśmy z niego rano, to wracaliśmy jak już było bardzo późno, bo trochę było w nim przez to nieprzyjemnie ;/ .

    Następnego dnia z ranka z radością zabraliśmy nasze bambetle z tego śmierdziucha i, już z trochę mniejszą, wtargaliśmy je na to trzecie piętro po tych kręconych schodach.
    Uffff.. Było ciężko :)

    Wogóle to zastanawialiśmy się, czy na tą wyspę przyjeżdżają Polacy, a jeśli tak - to co nimi kieruje, że wybierają to właśnie miejsce. Do tego momentu nie spotkaliśmy żadnego. Jednak już pierwszego dnia na nowej posesji, wdrapujemy się po schodach gromkimi głosami sobie rozprawiając, kiedy to zza drzwi rozlega się “Dzień Dobry”. Szok!

    Więcej Polaków nie spotkaliśmy :)



    Tags: , , , ,

  • Trochę się rozpisałam o tej jednej dolince, czas już chyba więc opowiedzieć co nieco o innych miejscach. Na wyspie byliśmy dni osiem, więc i naszych poznawczych wypraw nie było wiele, ale jak na tak małą powierzchnię wystarczająco dużo, żeby zobaczyć to co najważniejsze, a nawet jeszcze więcej ;)

    Po wyspie nie sposób poruszać się bez jakiegokolwiek środka lokomocji. No i na szczęście nie ma problemu, żeby jakiś skombinować. Nasz pojazd był cokolwiek niesprawny, jeśli chodzi o jazdę po górach, więc nie chcieliśmy go męczyć i przez te wszystkie dni wypoczywał on grzecznie zaparkowany. Sami poszliśmy na poszukiwania czegoś w zamian.

    Pierwszym pomysłem były rowerki. Wszystko pięknie, ale ciężko było ocenić, szczególnie moje, szanse na wjechanie te 1000 metrów pod górkę. Niestety kondycja nasza pozostawia wiele do życzenia po ostatnich latach ślęczenia przed komputerem ;) Tak więc, po rozpatrzeniu wszelkich Za i Przeciw zdecydowaliśmy się jednak na pojazd czterokołowy.

    Na nasze szczęście doskonale rozwiązano tu sprawę wypożyczalni samochodów, gdzie ku naszej radości nie potrzeba było przedstawiać karty kredytowej (co zawsze dyskwalifikowało nas z grona osób wypożyczających :( ) . Jednym słowem, bez problemów pożyczyliśmy samochodzik i wyruszyliśmy poznawać okolicę.

    Takich całodniowych wycieczek było dwie, a w trakcie każdej z nich odwiedziliśmy mnóstwo miejsc. Myślę, że nikomu nie chciałoby się czytać tych moich opisów zajmujących pewnie po trzy strony tekstu, więc wszystko co widziałam opiszę w kolejnych - krótszych i osobnych postach :)

    A więc - Ruszamy!



    Tags: , , , , , , ,

  • Jak to jest w naszym zwyczaju, zaraz po wrzuceniu bagaży do pokoju ruszyliśmy na Rozeznanie Terenu. Zresztą mieliśmy i Cel tego spaceru, jakim było znalezienie Bankomatu.

    W normalnym miejscu żaden to problem - tu troszkę inaczej. Otóż w całej dolince są całe TRZY bankomaty. Zadziwiające, nieprawdaż? ;) Każdy z nich rzecz jasna z innej strony, a ten najbliżej nas podobno połykał karty, więc z oczywistych powodów go nie odwiedziliśmy :)

    Poszukiwania zakończyły się sukcesem i radośnie wracaliśmy na naszą La Playę, by oddać się przyjemności Jedzenia.

    I w tym miejscu taka mała dygresja - pozornie od czapy :) . Na co dzień mieszkamy na sąsiedniej wyspie - Gran Canarii, pewnie najlepiej kojarzonej z jej turystycznymi miasteczkami: Maspalomas, Playa del Ingles.. Dobra, tyle wystarczy :) Koniec dygresji.

    Więc wracamy sobie, mijamy Casa Maria i widzimy na “rozjeździe” Drogowskaz wskazujący na… Playa del Ingles. Deja vu? ;)

    I wtedy poczuliśmy sie jak w domu :D



    Tags: , , , , ,