W przeddzień, a w zasadzie w przed-wieczór naszego wyjazdu z wyspy w naszym pokoiku pojawił się.. Gekonek.
Znaleźliśmy go na ścianie, jak słodko sobie siedział. I oczywiście od razu zrobiliśmy mu sesję zdjęciową
Trochę nam żal było biedaka, bo na pewno flesz go nieco zestresował, ale on był taaaaaaaak piękny, że nie mogliśmy się powstrzymać
I takie miał śliczne oczka!
I łapki!
Ale sami zobaczcie, poniżej jego fotka:

PS. Niestety rano już go nie było ![]()




